stare odmiany
Historia sadownictwa nad Dolną Wisłą

W okresie wczesnośredniowiecznym na polach rosły zboża i niektóre rośliny motylkowe, pozostałe rośliny użytkowe uprawiano w ogrodach i sadach. Te położone były w pobliżu zabudowań, co zapewniało im ochronę od wiatrów i lepsze nawożenie. W materiałach paleobotanicznych pestki owoców spotykane są dość często, jednak bardzo trudno jest jednoznacznie stwierdzić, szczególnie u jabłoni i grusz, czy pochodzą one z drzew dziko rosnących, czy uprawianych przez człowieka. Łatwiej natrafić i oznaczyć dość duże i twarde pestki śliw, wiśni czy czereśni. Brak pestek jabłoni i grusz na stanowiskach archeologicznych nie oznacza zatem, że gatunki te nie były upowszechnione na danym terenie. Pestki wiśni znaleziono w Grucznie; śliw, jabłoni i grusz w okolicach Gdańska, co może sugerować, że drzewa owocowe (zgodnie z relacjami podróżników z innych krajów) stanowiły istotny element krajobrazu grodzisk.

Z wieku XV pochodzą dwie księgi miasta Chełmna przechowywane w archiwach polskich: „Księga ławnicza sądu przedmiejskiego Chełmna 1480-1559” oraz „Księga czynszów fary chełmińskiej 1435-1496”. Ta ostatnia zawiera zapisy dotyczące czynszów płaconych kościołowi farnemu w Chełmnie z jego własności, w których posiadanie wszedł dzięki testamentom. Zapiski skrupulatnie prowadzone przez pisarzy miejskich wykazują, że w obrębie miasta i jego przedmieść, aż 13 rodzin płaciło czynsze z działek, na których rosły sady, najczęściej wiśniowe. Domyślać się można, że owoce były wykorzystywane, a o sady umiano zadbać.

Z wieku XVI zachowały się lustracje miejscowości, dóbr królewskich województw: pomorskiego, malborskiego, chełmińskiego (1565 r. i 1570 r.). Oszacowanie dochodowości umożliwiało ustalenie wysokości nowego podatku. Dobra dzierżawione niezgodnie z prawem lub nie przynoszące zysków miały być zwrócone Rzeczypospolitej. Lustratorowie reprezentowali interesy trzech stanów ówczesnej Polski: króla, możnowładztwa i szlachty, ciesząc się zaufaniem każdej ze stron. Zarówno pod względem prawno-skarbowym jak i rolniczym rewizorzy zadania swoje wykonali sumiennie. Fakt, iż nie pochodzili z Pomorza Nadwiślańskiego uwierzytelnia wiarygodność pozostawionych opisów. Wynika z nich, że sady, niewielkie pod względem powierzchni, najczęściej zaniedbane, rosły w pobliżu zamków i to tylko niektórych (Rogoźno, Gniew, brak takich informacji o zamku w Świeciu).

Zamek Gniewski1)
...Niedaleko tej bramy ku miastu jest sad niestarego drzewa, nie nazbyt długi, na dłuż go staje, a na szerzą ½ staja. A w temże sadu w murze była przed tem wieża, ale zniszczała, w której są znaki po czorsztyniech, iż tam menicę bito przed tem. Tenże mur, który idzie wokół tego zamku, a zwłaszcza przygrodka pierwszego, jest na wielu miejscach nowo poprawiony.

W wieku XVII i XVIII nadal spotykamy ogólne opisy sadów znajdujących się w sąsiedztwie zamków lub na terenie folwarków należących do możnowładztwa. Sady użytkowano również do uprawy warzyw, zwano je ogrodami włoskimi. Były one otoczone płotem z żerdek, chrustu, z kijów leszczynowych poprzeplatanych kłującą tarniną. Niestety stan drzew jak i ogrodzeń był często w bardzo złym stanie. Z drzew i krzewów owocowych hodowano (Starogród): agrest, grusze, śliwy, jabłonie, wiśnie oraz płonki, drzewka dzikie (nieszczepione). Niewiele sadów np. w Bulzówce (1723-1737) pomimo niszczącego działania Wisły przynosiło korzyści. Świadczy o tym zbudowanie suszarni do owoców. Należał on wówczas do folwarku dzierżawionego przez mennonitów2). Fachową opieką otoczony był sad w Tarpnie czy Starogrodzie (oraz w Lubawie czy Hartowcu, ale nie leżą one na terenie DDW). Tu opiekował się nim tzw. ogrodowy. Miał on za to rocznie 3 korce żyta, 2 korce jęczmienia, 1 korzec grochu, beczkę piwa, achtel soli i kilka lech (6 lub 14) w ogrodzie do warzywa3)

Ordynaryja roczna spisana ogrodnikowi tarpińskiemu4) poczynająca się od Wielkiej Nocy w roku 1735. Jest to kontrakt [od] JM księdza Starkiewicza, natenczas komisarza, wedle którego taką ordynaryją i zasługi bierał i biera. Przy tej tedy naznaczonej ordynaryji powinien ogrodowy wszelkiego jak najlepszego przestrzegać porządku, nic na swoją stronę nie przedając ale wszystko wiernie oddawać do zamku powinien, a jeżeli coś przeda jako to z fruktów ziemskich powinien z tego dać rachunek. Frukta zaś z drzew, jakie każę, czyli to świeże lub suche, te wszystkie oddać powinien do pańskiej spiżarni, drzewek albo przedniejszych ziół uchowaj Boże przedawać, gdzie na stronę, pod surową karą; lecie kwatery chędożyć, drzewa czyścić, przestrzegać, ażeby wkoło sadu i ogrodu dziur nie było w płotach, w budynku przestrzegać ognia. Zgoła to robić, co do dobrego ogrodnika należy.

Niekiedy w sadach rosły lipy dające cień podczas upałów, lekarstwo (kwiat) oraz stanowiące pokarm dla hodowanych pszczół: sad przy zamku (starogrodzkim) ostrożowany, do niego forta na zawiasach z wrzeciądzem i ze skoblami. W sadzie pszczół pniów 20 i drzewa owoców rozmaitych 5).

Zachowały się opisy (Bieńkówka 1759) świadczące o tym, że również chłopi mieli swoje sady.

Nad Wisłą ex opposito Topolna leżąca, sadami różnemi, wierzbami, chmielami około posiadeł zasadzona...W tej wsi 20 gospodarzy za jednym przywilejem die 10 iunii anno 1746 od JO. księcia biskupa krakowskiego, natenczas chełmińskiego (Andrzej Stanisław Załuski) do lat 40 nadanym, osiadają własne budynki, sady, płoty i inne gospodarstwa mają. według którego to przywileju do równego pomiaru miedzy sobą włók 3 i czwartą w łące i rolach bedącą...6)

Suszone owoce, np. śliwki przechowywano zazwyczaj w beczkach. Gdy właściciel umierał i dokonywano spisu dóbr ruchomych, również i one mając określoną wartość stanowiły element spłaty długów lub podziału majątku między spadkobiercami. Rzadko zdarzało się, aby gospodarstwo nie byłoby obciążone długami. Podział majątku następował po ich spłaceniu. Spisywano nawet garnki, siekiery i wiele innych drobiazgów, które miały jakąkolwiek wartość, dokładnie opisywano wygląd wołów i innych zwierząt gospodarskich.

W dobrach ruchomych śliw beczek 5½ 7)

W wilkierzach (1755 r.) biskup chełmiński i pomezański Wojciech Stanisław z Leszcz Leski zawierając nowe kontrakty z mieszkańcami wsi: Starogród, Kałdus, Watorowo, Kiełp, Kijewo zaznaczył, iż powinni oni w odpowiednich miejscach sadzić m.in. sady dla własnej korzyści.

Z dokumentów XVII i XVIII-wiecznych dowiadujemy się, że sady rosły nie tylko przy zamkach, w folwarkach, przy zagrodach chłopskich, ale były też własnością mieszczan. W Nowem nad Wisłą na ogrody i sady zamieniano ziemie dzierżawione od starosty, lokalizowane najczęściej poza murami miejskimi; „na przeczkach”, tj. dodatkach do poszczególnych włók. Po 1734 r. ich liczba wzrastała dzięki karczunkom lasu miejskiego zwanego Fretą. Zakładano więc ich coraz więcej, a o dobrą kondycję mieszczanie skrupulatnie dbali zatrudniając czasami ogrodowych. Liczba drzew znana jest tylko z kilku sadów. W 1727 r. sad Franciszka Reicha liczył 86 śliw po 12 gr. każda. W roku 1728 w sadzie zwanym szramkowskim rosło „20 szczepów po 15 gr.”, 116 śliw rodzących po 12 gr. i 180 śliw nierodzących po 6 gr. razem 316 drzew, o wartości 200 zł. Nie był to jednak sad bardzo duży, skoro w tym okresie spotykano takie, których wartość szacowano na 400, a nawet 450 zł. Interesujący jest fakt, że drzew nie owocujących nie usuwano wiedząc zapewne, że w latach następnych mogą przynosić oczekiwany zysk. Informacje dotyczące ich wartości pochodzą z dokumentów wystawianych w związku z kupnem – sprzedażą sadów.

W owych czasach mieszczanie przewozili na swych statkach do Gdańska, towar należący do innych osób, stanowiący nieznaczny procent całości. Tak więc obok zboża na szkutach szyprowie wieźli jabłka nowskich mieszczan (dane z 1663 i 1666 r.). Owoce i ich przetwory były też towarem, którym handlowano powszechnie w Nowem, Świeciu czy Toruniu(8).

Jakub Włodykowicz złożył zeznanie o tym, iż nam testant ninieyszy przekupiwszy na słowo towar od ucciwego Jana Oczkowicza z Wiśnica w miasteczku swoim przerzeczonym Cchowie, naprzód śliw półbębnie, jabłek półbębnie, item iabłek beczkę, którą zostawił w Thoruniu, gruszek wozówkę suszonych na handel. Z którym towarem, iako gdzie indziej zawinąwszy tu do Świecia, też jabłka zmię- szane z gruszkami przedawał, za się w nich wielkie oszukanie pokazało, kupujący odnosili mu nazat, ze wstydem iego, y on musiał odbierać ze szkodą swoią tenże towar.

Od początku XIX wieku zaczęto zwracać więcej uwagi na wydajność drzew owocowych oraz liczne korzyści płynące z ich uprawy. Według danych dla ziem zaboru pruskiego zbierano średnio z 1 drzewa 7,7 kg owoców! Zaniedbanie sadownictwa, w tym i przydomowego wynikało z braku szkółek, w których można by nabyć drzewka dostosowane do lokalnych warunków mikroklimatycznych i glebowych oraz z braku zrozumienia dla wartości tej dziedziny. Większość wzmianek w pismach rolniczych poświęconych sadownictwu dotyczyła zakładania sadów, szczepienia drzew, ochrony ich przed mrozami. Średnie urodzaje owoców przypadały przeciętnie 4 razy na 10 lat, w pozostałych 6 latach uzyskiwano około 1/3 pełnego zbioru. W roku 1840 w „Gazecie Ogrodniczej” pojawił się pierwszy spis zalecanych odmian drzew owocowych. W latach 1850-70 zaznaczył się wzrost zainteresowania dziedziną, na co wpływ miała zapewne działalność popularyzatorska wydawnictw książkowych Konkolewskiego, Schmidta, czy Jankowskiego. Od lat 1880-90 rosła liczba sadów handlowych, w których drzewa sadzono rzadziej, stosując nawozy naturalne i sztuczne, uprawiając ograniczoną liczbę odmian uzależnionych od warunków rynkowych. Następował proces przechodzenia od przypadkowego utrzymywania kilku drzew owocowych do zakładania nowych lub dosadzania i ulepszania już istniejących. Być może dlatego, iż łatwiej można było sprzedać owoce, szczególnie w okolicach większych miast. Wzrósł przeciętny plon z jednego drzewa: przy normalnych urodzajach z jabłoni (podobnie jak z gruszy) wynosił 50-80 kg, czereśni ok. 40 kg, śliwy ok. 30 kg, wiśni ok. 15 kg. Wówczas wiele odmian lokalnych uznano za mało wartościowe, i uprawy ich nie polecano.

W wieku XX, w okresie międzywojennym do takich należały grochówki i żeleźniaki. Trudno dziś dociec jak nazywały się odmiany drzew rosnących przy chatach w Dolinie Dolnej Wisły w dawnych czasach i co one oznaczały. Dopiero w XIX i XX wieku w źródłach pisanych doszukać się można bardziej szczegółowych opisów, nie często jednak umożliwiających stworzenie dokładniejszego obrazu sadownictwa przydomowego konkretnego terenu. Oto przykład9):

Pierwsze gatunki jabłek i gruszek pod różnemi nazwiskami wprowadzili do Polski, a najpierwej podobno do Tyńca, Benedyktyni z Kluniaku i innych miejsc Francyi i Niemiec, które i dotąd są w okolicach Sandomierza, zkąd rozsyłano je w Mazowsze i Prusy a teraz do Warszawy zwykle, gdzie dostateczny mają odbyt przybyłe z owocami galary. Leśne gruszki wtenczas do jedzenia przydatne dopiero, kiedy się uleżały i dla tego zwane odleżałkami, przałkami, rodzinnem zapewne tej ziemi drzewem owocowem, zbiera je, układa w słomie i żywi się niemi lud prosty, zbywające od potrzeby suszy.
Należą do nazwisk dawniejszych: lskniące się kluniackie Bugi, właściwie to Bergamotów gatunek wspomniany u Ładowskiego w historyi naturalnej, bulki, zimostradle gdule, panny i baniaste baby, cegłówki, piegłówki czy pigłówki, miodówki, kapustnice, rzepnice, owsianki, rokoszówki; od czasu dojrzewania zapewne i Małgorzatki, Jakubówki, Spasówki, Dawidki czy Dawidówki Ładowskiego; od miejsc zkąd przybyły: koniakówki czy komakówki, za Zygmunta Augusta w rachunkach jego wspomniane, rękopis Działyń. oryentówki pospolicie uryantówkami zwane, bergamoty, u mniej świadomych pergamoty; od osób: Sapieżanki, popadie; od smaku: nasze ojczyste winiówki, cukrówki muszkatele; od pręgów białych, zielonych i żółtych: pasówki czyli bergamoty szwajcarskie i płynne bery: białe, szare, cesarskie, saskie: chrześcianki letnie i zimowe, jedwabnice, Virgoulesy, Rousselety jak krew czerwone wewnątrz, małe różane gruszeczki, zimowe gruszki i tysiące innych rodzajów, jakich nam coraz Francya, Niemcy i inne kraje dostarczają w gałązkach lub drzewkach.
Jabłka po leśnych, do kwaszenia kapusty używanych, najdawniejsze są Daporty czyli deporty, dziś oportami zwane, które przez Cystersów do klasztoru lubuskiego za Bolesława księcia wrocławskiego sprowadzone i po innych stronach Polski upowszechniły się.
Kromer 209. Bielski III. dla wielkości chyba i powierzchownej postaci nie dla smaku cierpkiego dosyć jabłkami rajskiemi nazywa je Marcin z Urzędowa. Były jeszcze już dziś nieznane: winniczki, windyczki, balsamki jestonki, cyganki, wierzbówki, maryjki, pierzgnięta, S. jańskie, rzepne, mucyany, lautule, sorby i teraz dające się widzieć co do koloru: białe, zielone, złote czyli żółte, czerwone szare, co do smaku:słodkie lub winne, co do pory roku i trwałości: letnie lub zimowe, z miejscowych zory i szklanki, z przyswojonych: borsztówki, wanatki, szczecinki, renetki, których tyle gatunków, calvile, pomme d’apis, cytrynki i nieskończone mnóstwo innych. Obok tych owoców staje słodka czereśnia leśna i czerecha ogrodowa, biała, żółta i czarna, wiśnie białe i czarne licznych nazwań proste łutowe hiszpańskie, śliwka od lubaszki i tarnośliwki zacząwszy przechodząc do sąsiedzkiej nam węgierki, dla wielkości zapewne tak zwane kobyły; inne gatunki zagraniczne jako to: mirabelki i mirabulony, durancye spiczaste w festonach wiszące, brunele już nieznane, damasceny reine-c laudy zielone i tak słodkie i zadziwiające ogromem kardynałki.

Owoców nadal spożywano niewiele, w wioskach jedzono przede wszystkim dzikie gruszki, śliwki i jabłka oraz przetwory z nich. Interesujący, sentymentalny opis dotyczący dzikiej gruszy znaleźć można w Encyklopedii Rolniczej (tom III, Warszawa 1894, s. 586-589)

Przyczyną wytępienia grusz w lasach było także wykopywanie przez długie lata ztamtąd wszystkich młodych drzewek zwanych dziczkami i przenoszenie ich do szkółek owocowych dla szczepienia na nich odmian szlachetnych gruszek, dopóki rozwinięcie się ogrodnictwa i zakładanie szkółek drzew owocowych z nasion nie usunęło pierwotnego sposobu szczepienia dzikich płonek. Grusza bowiem dzika jestto pierwotny typ wszystkich odmian naszych szlachetnych grusz, które z niej przez sztuczne hodowanie powstały. W lecie podczas upału gęste liście dają spragnionemu chłodu rolnikowi rozkoszny cień, zachęcający go do spoczynku pod jej konarami po pracy. A ta zaleta gruszy jest tak dużego znaczenia dla niej samej, iż ją ocala dotąd od zupełnej zagłady, bo kiedy rolnik mający ją na swem polu, orząc je wiosną pod zasiew zboża i zaczepiwszy pługiem o korzeń, już postanowił ją wyciąć, aby usunąć tę przeszkodę do porządnej uprawy, to gdy przypomniał sobie, jak podczas siewu majowego miał piękny widok kulistej, o żywej zieleni korony drzewa, pokrytej jak śniegiem, białym lub lekko różowym, na długich szypułkach baldaszkowym kwieciem, jakiego potem podczas żniw używał pod tą koroną chłodu, jak jego krowy i owce pasąc się na rżysku spieszyły także po zaspokojeniu głodu do cienia tej gruszy, a w październiku jak jego dziatwa chciwie otrząsała drobne, cierpko-słodkawe, okrągłe owoce, wtedy od razu zmienił postanowienie wycięcia i zawyrokował pozostawić ją na swem polu w ciągu całego swojego żywota.

Zamożniejsza szlachta jadała znacznie więcej owoców, ale raczej w postaci powideł, kompotów, soków...Na mieszczańskich stołach owoce nie gościły tak rzadko, jak podaje prasa z zaboru rosyjskiego(10), chociaż i tu były one zbyt drogie, aby mogły stanowić istotny element jadłospisu.

W początkach XX w., a szczególnie po I wojnie światowej nastąpił dalszy wzrost zainteresowania sadownictwem, przede wszystkim handlowym, w znacznie mniejszym stopniu przydomowym, chociaż na terenie Doliny Dolnej Wisły tradycje upraw przydomowych nadal były bardzo silne. Powstawały towarzystwa ogrodnicze, liczne publikacje w czasopismach rolniczych oraz książki popularnonaukowe.

Towarzystwo ogrodnicze na powiat Chełmno11).
Istnieje od 10 lipca 1921 r. zawiązane z inicjatywy Pomorskiej Izby rolniczej, starosty Dra Ossowskiego i p. Ludw. Kowalskiego z Lisewa. Liczy członków 21, z prezesem p. Seidlem, powiatowym ogrodnikiem, a L. Kowalskim jako zastępcą. Celem Twa rozwój ogrodnictwa, a w szczególności sadownictwa w powiecie przez zakładanie szkółek drzew owocowych a przedewszystkiem powiatowej szkoły, projektowanej przez Wydział powiatowy, zbieranie nasion dzikich jabłek, grusz, wiśni, śliw, sprawdzanie odpowiednich gatunków sadzonek, urządzanie zbiorowych wystaw owoców, warzyw i kwiatów, zakładanie małych ogródków i sadów nawet przy domach robotniczych, pouczanie o korzyściach z ogrodnictwa, do którego nasz powiat znakomicie się nadaje a czego dowodem są nowocześnie urządzone i prowadzone ogrodnictwa wiejskie jak: Grubno, Stolno, Wabcz, Kobyły, Lisewo, Wrocławki, Żygląd, Bajerze, Napole, Płutowo, Wichorze i miasto Chełmno.

Trudna sytuacja ekonomiczna wymuszała na władzach podejmowanie decyzji związanych z maksymalnym wykorzystaniem warzyw czy owoców, i nawet jeśli jest to zrozumiałe, to poniższy tekst zarządzenia w sprawie zbioru owoców wydaje się współczesnemu człowiekowi zadziwiający (pisany w języku niemieckim 1918 r.)

Zbiór pestek owocowych!
Brak tłuszczów stwarza pilną potrzebę zbierania także w tym roku pestek wiśni, śliwek, mirabelek, renklod, morel jak również pestek dyni, cytryny i pomarańczy. Pestki brzoskwini są bezwartościowe, jak również ziarna spleśniałe. Niech zbiera więc każdy i przynosi najmniejsze i na słońcu suszone ziarna posegregowane według gatunku do naszego punktu gromadzenia pani Scholz...
Tylko masa może dać efekt, ponieważ z 1000 kg ziaren uzyskuje się najwyżej 50 kg oleju. Każde ziarno jest ważne! Niech zbiera każdy!
Zarząd Ojczyźnianego Stowarzyszenia Kobiet
Fordon

Pismo starosty kierowane do Zarządu Policji w Fordonie

...zapłatę zbieraczom należy uiścić w gotówce w punkcie gromadzenia...Za kilogram suszonych na powietrzu pestek będzie się wypłacać zbieraczom 10 fenigów. Specjalną zachętą dla zbieractwa okazała się możliwość wypłaty w postaci kostek rosołowych w cenie 2 fenigów za sztukę zamiast wypłaty pieniężnej. Należy podać ile kostek będzie potrzebnych dla każdego okręgu

Wiele osad w dolinie Wisły zamieszkiwanych było od wieku XVI do końca 1945 r. przez menonitów (np. Nizina Sartowicko-Nowska – 15 gmin, Mała Nizina Świecka). To oni dzięki swym umiejętnościom inżynieryjnym i wiedzy z zakresu melioracji zmienili krajobraz dna doliny z bagiennego na rolniczy. W 1931 r. sady i ogrody zajmowały na Nizinie Sartowicko-Nowskiej 3,6% użytków rolnych. Pomimo sprzyjających warunków sadownictwo rozwinęło się tu słabo. Najczęściej sadzono białą sztetynę, o smacznych jabłkach, obficie owocującą również na Ziemi Chełmińskiej i Kwidzyńskiej. Drzewa sadzono tu jednak zbyt gęsto, a wypasane między rzędami świnie niszczyły młode sadzonki. Mroźna zima 1928/29 spowodowała wymarznięcie drzew w pobliżu zagród oraz na 3 km długości odcinku drogi obsadzonej złotymi renetami. W sadach dosadzano jabłonie: Piekną z Boskoop, Kaiser Wilhelm przeplatając śliwami. Całość zajmowała 0,5-1,0 ha powierzchni.

Zwracano coraz większą uwagę na uprawę takich odmian drzew owocowych, które dobrze znoszą warunki klimatyczne i glebowe na danym terenie. Gromadzono dane ułatwiające właściwy dobór odmian w rejonach sadowniczych według różnych kryteriów: możliwości sadzenia przy drogach lub w polu, przydatności do transportu, nasłonecznienia, typu gleby. w 1931 r. przez Ministerstwo Rolnictwa powołana została Komisja Pomologiczna, która zainspirowała podjęcie badań terenowych w tej dziedzinie nie dokończonych do 1939 r.

Odmiany jabłoni w województwach zachodnich około 1921 r.: Charłamówka, Grafsztynek, Kantówka Gdańska, Reneta Landsberska, Królowa Renet, Pepina Ribstona, Boiken, Reneta Baumanna, Żeleźniak, Piękna z Boskoop, Reneta Kaselska, Kaiser Aleksander, Biała Sztetyna.

Dobory odmian jabłoni polecane dla rejonu DDW12): Inflanckie, Gladstone, Charłamowskie-Oldenburg, Worcester Pearmain, Kronselskie, Titówka, Antonówka Półtorafuntowa, Antonówka Kamienna, Malinowe Oberlandzkie, Landsberska, Kardynalskie, Kosztela, Zorza (dla wschodniej części rejonu), Filippa, Bismarck i Cox’s Pomona jako zapylacze. Do sadów domowych oprócz powyższych: Książęce, Ribston, Pomarańczowe Cox’a, Grawsztynek Krwisto Czerwony, James Grieve, Charles Ross, Pepina Parkera, Reneta Gwiazdkowa, Lane’s Prince Albert.

W rejonie Dolnej Wisły tradycje sadownictwa przydomowego i przetwórstwo owoców były tak silne, że nowe trendy w sadownictwie nie przeszkodziły w kultywowaniu dawnych zwyczajów. Dopiero przemiany w latach 80. XX w. spowodowały szybkie zanikanie starych, przydomowych sadów, kobiety coraz mniej czasu poświęcały przetwórstwu. Gdyby nie długa, charakterystyczna dla nas ciągłość tradycji zakorzenionych głęboko w pamięci i świadomości, z pewnością ten element naszej kultury w dobie przekształceń ekonomicznych i społecznych końca XX w, uległby zapomnieniu. Tak się jednak nie stało. Powrót do „korzeni” wielu osób pochodzących z tego regionu, daje nadzieję na zachowanie i pielęgnowanie nie tylko duchowej przynależności do swojej małej ojczyzny.

  1. Hoszowski Stanisław Lustracja województwa pomorskiego 1565, Gdańskie Towarzystwo Naukowe Wydział I Nauk społecznych i Humanistycznych, Gdańsk 1961, Lustracje dóbr królewskich. str. 187
  2. osadników olęderskich osiadłych na terenie Doliny dolnej Wisły w XVI w.
  3. 3 korce żyta = 109,35 kg, 2 korce jęczmienia = 59,24 kg, 1 korzec grochu = 43,18 kg, beczka piwa = 275 l, 1 achtel soli = 36,5 l
  4. Wolnikowski A., Inwentarz starostwa grudziądzkiego z roku 1739, PTH oddział w Grudziądzu, Grudziądz 1963, s.67
  5. Mienicki R., Inwentarze dóbr biskupstwa chełmińskiego (1646-1676), TNT, Fontes 40, Toruń 1955, s. 38
  6. Mienicki R. Inwentarz dóbr biskupstwa chełmińskiego z r. 1759, PTN Toruń, Fontes 47, Toruń 1959, s. 33
  7. Archiwum Państwowe w Toruniu, Sądy Dominialne Dóbr Biskupstwa Chełmińskiego, sygn. 1, str. 786-790, Spis nieruchomości i ruchomości pozostałych po śmierci małżonków Bierletów i podział ich między nieletnie dzieci. Wykaz długów i zagwarantowanie ich na ruchomościach. 1738 Starogród.
  8. Świecie Księga Jubileuszu 800-lecia, pod red. J. Borzyszkowskiego, Świecie-Gdańsk 1998, s. 127-128
  9. Gołębiowski Łukasz „Domy i dwory”, Lwów 1884, s. 145
  10. „Tygodnik Ilustrowany” z 1863 r. donosi, że owoce były tak drogie, iż sprzedawano je na sztuki, np. słodkie wiśnie po 1 gr. za sztukę, a kwaśne po pół gr. za sztukę.
  11. Dziedzic Jan Tomasz, Ossowski Paweł Powiat i miasto Chełmno monografja krajoznawcza według współczesnego stanu. Chełmno 1923, s. 141
  12. Gałczyński B., Rejony sadownicze w Polsce oraz dobory odmian jabłoni dla każdego rejonu, Piaseczno k. Warszawy, 1929, s.10 (rejon 3)
 


w sklepie inetrnetowym na stronie
www.tpdw.pl do nabycia m.in.:

DAWNE ODMIANY GRUSZY UPRAWIANE w POLSCE. Podręczny atlas.
>Dawne odmiany gruszy uprawiane

DAWNE ODMIANY WIŚNI, CZEREŚNI i ŚLIWY UPRAWIANE w POLSCE
Dawne odmiany wiśni, czereśni i śliwy

135 stron, prezentacja odmian wiśni, czereśni oraz śliwy uprawianych w ubiegłych stuleciach w Polsce (30 odmian)

ATLAS DAWNYCH ODMIAN JABŁONI
Atlas dawnych odmian jabłoni

100 stron, barwne fotografie owoców i opisy pomologiczne, 70 dawnych odmian jabłoni

ATLAS CZEREŚNI
Dla sadowników i szkółkarzy

T

W książce zaprezentowanych jest 70 odmian najcenniejszych dla naszych warunków klimatycznych.